" Gdzie kończą się zbłąkania " ?

Autor: lost in your confuse, Gatunek: Proza, Dodano: 15 lutego 2011, 21:10:30, Tagi:  remiks 2011
Wskazała mi fotel i powiedziała:
- Usiądź, proszę.
Usiadłem. Przysunęła do prawej bocznej poręczy fotela krzesło i
położyła na nim zapałki i popielniczkę. Po czym ustawiła naprzeciw fotela,
w odległości jakichś czterech metrów, drugie krzesło i usiadła też. Przez
chwilę patrzyła na mnie w milczeniu. Było w tym patrzeniu coś z tego, jak
kiedy się stoi na nabrzeżu portowym i się patrzy na wolno sunący ku kei
statek, ale jest on jeszcze trochę daleko i bez małej lornetki nie można
rozróżnić twarzy stojących na mostku pasażerów. Coś takiego.
- Zapal sobie - powiedziała.
Sięgnąłem posłusznie do kieszeni bluzy, wyciągnąłem z paczki
papierosa i zapaliłem. Dziewczyna siedziała prosto, opierając się plecami
o tył krzesła; stopy i kolana miała mocno zwarte, a na kolanach - w
miejscu gdzie kraj sukienki - splecione palcami dłonie.
- Mam ci coś do powiedzenia. Zechciej mnie wysłuchać.

 Wieczność składa się z chwil, które je tworzą. Wieczność to archipelag chwil.

Da się wśród tego archipelagu żeglować,

ściskając w ręku kamyk zielony,

nie dbać o bagaż ani o bilet....

Lecz dobrze jest mieć latarnie morską, której światłem można się kierować.

Dobrze jest wśród mgły usłyszeć wołanie...

 

- Zamilkła, spojrzała w okno i znowu na mnie. Ja paliłem i patrzyłemna to wszystko poprzez snujący się fantasmagorycznie dym palonego papierosa.

- Jestem kobietą - podjęła dziewczyna - i... jak by ci to powiedzieć... no, jestem normalną kobietą. Lecz gdybyś mnie kiedyś miał przestać kochać, nie mów mi tego... Bóg tego także nie czyni...


Ale są jeszcze sprawy drobne: loty ptasie,
chwianie się trzcin w jeziorach, blask gwiazdy wieczornej,
różne barwy owoców o porannym czasie
i wiatr przelatujący w sopranie i w basie,
i moja mała lampa, i stół niewytworny....


- Mogę mówić dalej? - spytała dziewczyna. Uniosłem opuszczoną głowę i spojrzałem na nią trochę zdziwiony z miną pytającą "czy coś się stało?"
- ty - ciszą ubierasz nagość w dotyk
i nie moje ciało staje się moje

nie pytam czy nad jeziorem już śnieg

gdy twoje usta modlą mi sen

A kiedy świt zastanie nas znużonych,
bitych przez wiatr i chorych jak od wina,
znów jak fortepian będzie potłuczony
ta noc, ta noc, wciąż rwąca rana....

Jeżeli to prawda, to dobrze - pomyślałem. To bardzo dobrze. Bo w ten sposób jest już nas przynajmniej dwoje normalnych w tym nienormalnym, chorym świecie...

- powiedz, to jeszcze zbyt mało? nie chcę być przemijaniem

 - Wolny ptak jest najwierniejszym stworzeniem tego świata -
powiedziałem do siebie w myśli. Ale nie bardzo wiedziałem, po co mi się
to zdanie w myśli powiedziało, ani nie wiedziałem, co to zdanie - w całej
swojej rozciągłości, w całej swojej skrzydlatości - oznacza.
- daj spokój

machasz dłonią
a lekki grymas Twoich ust
pokazuje mi prawdę tej chwili


-
Cóżem winien, żem tak się nabłąkał... na pewno wiele jeszcze się między nami zdarzytylko nikt nie wie gdzie nie wie kiedy
 Ona pochyliła głowę, nisko, prawie dotykając czołem kolan, chwilkę
tak ją trzymała, po czym wyprostowała się, spojrzała na mnie, znowu
zaczerpnęła głęboko powietrza, rozplotła dłonie, zwiesiła ręce po obu
stronach krzesła, potrząsnęła głową i znowu odwróciła ją w stronę okna,
jak gdyby prosząc stamtąd o jeszcze trochę sił.

-
mogę cię dotknąć ?


Chciałem jej pomóc,
chciałem powiedzieć wypowiedzieć wykrztusić wyjąkać to zdanie, to jedno
zdanie, ale nie mogłem wydobyć głosu, uwiązł mi w gardle,taka prawda że słów brak , tak prawdziwa że bez słów
- czy myślisz o tym żeby

no wiesz...


Nie odwróciła już tym razem oczu do okna, tylko patrzyła na mnie

dalej, jak gdyby spojrzeniem swoim pomagając słowom swoim, żeby może
nie zawróciły z drogi, popychając je, żeby szły prosto do tego zakamarka
we mnie, do tego kosmicznego we mnie schronu...




Wiem, że jest gdzieś taki cmentarz. Może w niebie
lub przy porcie, gdzie się kończą zbłąkania....




Andzrej Sapkowski "Pani jeziora"
Edward Stachura "Pokocham ja siłą woli"

http://www.poema.art.pl/
Emałgorzata , "Daj spokój", "Bezsenność we dwoje", "Chcesz być", "mogę cię dotknąć ?" ... (mam nadzieję,że o żadnym nie zapomniałam...)

Konstanty Ildefons Gałczyński "**** (A kiedy noc otworzy się jak brama)", "(Cóżem winien"), "***(Wiem, że jest taki cmentarz)"

Maryla Rodowicz "Wsiąść do pociągu byle jakiego"

Komentarze (0)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się